| 
NAWIGACJA:
  ⇒ SUDETY
  ⇒ GŁÓWNY SZLAK SUDECKI
  ⇒ SCHRONISKA
  ⇒ INFORMACJA TURYSTYCZNA

  ⇒ POMYSŁY NA WYCIECZKI
  ⇒ EKWIPUNEK TURYSTYCZNY
  ⇒ NOWE TECHNOLOGIE

  ⇒ BEZPIECZEŃSWO W GÓRACH
  ⇒ DEKALOG TURYSTY
  ⇒ OZNACZENIA SZLAKÓW

  ⇒ AKADEMIA PRZYRODY
  ⇒ PARKI NARODOWE

  ⇒ MOJA MIEJSCOWOŚĆ
  ⇒ ...PRZEWODNIKI I MAPY
  ⇒ ŁOWCY PIECZĄTEK
  ⇒ MOJA MUZYKA
  ⇒ STARSZE MATERIAŁY

  ⇒ DARMOWA BRAMKA SMS

  ⇒ ROZKŁAD JAZDY
  ⇒ POGODA W REGIONIE
  ⇒ LINKI I TOPLISTY

[] - NAJNOWSZE MATERIAŁY

Zapraszam do czytania serwisu. Jeżeli znajdziesz błąd w informacjach podanych na stronie to proszę
o wiadomość ksiega.gor@gmail.com.
Wasze mysły i sugestie mogą również pomóc w rozwijaniu strony.

STATYSTYKI STRONY:

Jest to zbiór różnych luźnych tekstów, które nie paruja do innych kategorii na stronie lub zostały napisane w innych porach roku.

-------

Legendy Sudeckie - Legenda o Perunie

Perun       Dawno temu, gdy na dolnośląskiej ziemi nie było jeszcze Parku Narodowego Gór Stołowych, działy sie tam rzeczy dziwne.
      Pewnego dnia ludność dzisiejszego Karłowa składała hołd bogu piorunów Perunowi. Właśnie tego dnia wielkie bóstwo ukazało im się pod postacią czarnej chmury i przemówiło. Nakazało ludziom zbudować Monument, pomnik, pod którym będą składać dla niego dary. Ma on być wspaniały i wzniosły. Bojaźliwa i pokorna ludność chciała już tego samego dnia wznieść ów pomnik. Biedni ludzie nie mieli z czego go zbudować. Po długich naradach postanowiono wykuć Monument z piaskowca.
      Po kilku miesiącach ludzie zakończyli pracę. Pomnik wznieśli w lesie. Kształtem miał on wyobrażać pioruna z małej chmury. Mimo usilnych starań przypominał on jednak tylko bezkształtny słup ...
      Srogi Perun rozzłościł się. Jakże to? Jego Monument, wspaniały pomnik, jego chluba! Wygląda jak zwykły słup! Inni bogowie mają pomniki, ołtarze. Wszystkie wspaniałe i wzniosłe, a jego pomnik? Cóż on przypomina swoim kształtem?
      Postanowił Perun zstąpić na ziemię. Zniszczy i ludzi i pomnik!
      Zszedł więc ze swej chmury na ziemię. W miejscu, na którym stanął, ziemia się oberwała i powstało ogromne urwisko. Stoi Perun, pioruny miota samymi oczami. Nagle jednak surowa twarz zmienia wyraz. Widzi bóg ludzi. Modlą się pod pomnikiem, składają ofiary. Jego samego nawet nie zauważają, pogrążeni w modlitwie. Wśród nich widzi jednak dziewczynę. Odwrócona do niego tyłem, nie kłania się pomnikowi, nie składa żadnych darów. Ubrana w szatę koloru piaskowca, z włosami barwy słońca. Przypominała mu kogoś, nie mógł jednak przypomnieć sobie kogo. Rozzłościł sie bardzo.
      Kim by nie była, powinna składać dary, kłaniać się chociaż! A ona stoi. Perun nie widzi jej twarzy, ale nie myśli o tym. Powinna zostać ukarana! Chwyta błyskawicę, zamierza się i ... nagle ogarniają go wyrzuty sumienia. Przecież nie jest taki zły! Nie mógłby zabić człowieka! Chce cofnąć strzałę, ale jest już za późno. Unosi rękę do ust w geście rozpaczy i szepce do siebie: "A bodajbym sie w skałę zamienił. Za takie zło!" No i słowo się rzekło. Perun zmienił się w zimny głaz ...

... i tak trwa po dziś dzień.

Maria Żełubowska
Publiczna Szkoła Podstawowa nr 2 w Kudowie Zdroju
II miejsce w konkursie literackim z okazji 10-lecia Parku Narodowego Gór Stołowych

luty 2012


-------

Legendy Sudeckie - Duch Gór i zielarka

[]     Pewnego razu, wysoko w górach zobaczył Duch Gór samotną kobietę, która zbierała zioła. Zmienił więc swoją postać w myśliwego i zbliżył się do niej. Kobieta bardzo ucieszyła się na jego widok, bo właśnie zgubiła drogę i nie wiedział jak dostać się z powrotem w dolinę i do miasta. Bardzo jej się śpieszyło, bo w małej chatce zostały głodne dzieci, a jeszcze musiała nazbierane zioła sprzedać.
    Myśliwy kazał jej wyrzucić zioła i zabrał ją do krzaka, którego liśćmi kazał jej napełnić koszyk, mówiąc jej, że będą one miały na dole większą wartość niż korzenie i zioła. Kobieta bardzo się opierała, ale uległa nieznajomemu i zrobiła tak jak jej nakazał. Po drodze jednak wyrzuciła, nieprzydatne jej zdaniem do niczego, liście, i zmartwiona wróciła do domu. Tam okazało się, że na dnie kosza pozostało kilka listków, które teraz zmieniły się w złote dukaty. Uradowała się tym i natychmiast kupiła jedzenie dla dzieci, a potem pobiegła w góry, aby odnaleźć miejsce, w którym wysypała liście. Niestety nie znalazła już go, a i krzak z cudownymi liśćmi zniknął gdzieś bezpowrotnie.

          Źródło: naszesudety.pl

wrzesień 2011

-------
Plama Ducha Gór

[]    W małej wiosce w urodzajnej części Karkonoszy żyła Hanna, koronkarka razem z ośmioletnią córką Elizą. Eliza była drobnym jasnowłosym dzieckiem, zawsze uśmiechniętym i bardzo pracowitym. Ponieważ głód zaglądał do domu Hanny jej córka zbierała kłosy pozostawione na polu po żniwach. Jej zwinne ręce potrafiły zebrać duże ilości kłosów pełnych ziarna. Bolało to bardzo bogatego właściciela okolicznych pól. Nie lubił on Elizy.
Eliza wczesnym rankiem, udała się na pole, na którym stały jeszcze snopy, ponieważ nie mieściły się w stodole, żeby zbierać kłosy. Praca pochłaniała ją tak bardzo, ze nie widziała, co się dzieje wokół niej. Chusta, do której zbierała kłosy była już bardzo pękata. Posuwając się na klęczkach nie opacznie zbliżyła się do snopków, przy których stał gospodarz. Kiedy była już bardzo bliski niego, ten pochwycił ja uniósł w górę i wyrwał chustę z kłosami.
Mam złodziejkę – krzyczał – okradasz moje snopki z kłosów – kłamał. Biedne dziecko płakało i zawołało pomocy. Kiedy rozbrzmiały te słowa, z lasu graniczącego z polem, wyskoczył na rączym koniu jeździec. Ten wielki człowiek, ubrany w jeździecki kapelusz i czerwony płaszcz, na którym wyraźnie lśniła jego długa srebrna broda, zeskoczył z konia tuz przy gospodarzu. Zaskoczony gospodarz zanim się obejrzał latał miotany przez jeźdźca niczym balon na wietrze. Po chwili postawiwszy gospodarza na ziemi rzekł do niego rzucając czymś błyszczącym w pole – to żebyś wiedział czym jest strata. Pozostałe na polu stogi zajęły się ogniem. Jeździec wsiadł na konia, pochwycił dziewczynkę i posadził ja za sobą. Odjeżdżając zagroził, że jeśli jeszcze raz przyłapie go na gnębieniu ubogich to spali mu cały dobytek.
Kiedy Eliza wróciła do domu na głowie miała wianek w kształcie chleba. Kiedy matka zdjęła go jej z głowy, okazało się, ze jest złoty. Teraz obie żyły już dostatnio.
Gospodarz nie dokuczał już małym zbieraczom kłosów.
Jako ostrzeżenie dla niego, co roku na polu pojawiała się plama spalenizny, którą ludzie nazywali „plamą Ducha Gór”

          Źródło: sudety.blox.pl

marzec 2011


-------
Legendy Sudeckie - Skarby zamku Homole

   Zamek Homole, leżący między Lewinem Kłodzkim a Dusznikami, zamieszkiwał niegdyś możny pan nad wyraz miłujący swoją małżonkę. Ta jednak zakochana w młodym i pięknym rycerzu rozbójniku Hradyszu postanowiła pozbyć się męża. Gdy pewnego dnia pan zamku utrudzony przysnął w swojej zbrojowni, żona wbiła mu w serce sztylet. Jeszcze nie umilkła pieśń żałobna, a już odbył się huczny ślub. Hradysz nie pałał jednak wielką miłością do małżonki, poślubił ją tylko przez chciwość. Ponieważ miał dziewczynę, którą kochał naprawdę i z nią chciał się związać na całe życie, szybko zamordował żonę. Jej ciało pochowano obok pierwszego męża. Szybko rozeszła się wśród ludu wieść, że nie zaznała ona spokoju i jej zjawa błądzi po okolicznych wzgórzach i lasach, przybrana w białą szatę, z pękiem kluczy i sztyletem w rękach. Po stu latach od tych tragicznych wydarzeń spotkał zjawę pewien młody drwal. Zjawa zaczęła go błagać, aby ulitował się nad jej losem i zdjął z niej czary. Tylko bowiem raz na sto lat przez siedem dni można było to zrobić, a termin upływał za dwa dni.
- Przyjdź jutro w to samo miejsce - powiedziała zjawa - a pojawię się tu jeszcze raz, ale w postaci ohydnej żmii z pękiem kluczy w pysku. Zabij wtedy gada i odbierz klucze, a będę wyzwolona.
Drwal następnego dnia przestraszył się jednak gada i uciekł. Dopiero sto lat później znalazł się śmiałek, który zabił żmiję i wyrwał jej klucze z pyska. Ciało gada rozsypało się w proch, z którego uleciał w niebo śnieżnobiały gołąb, czyli dusza nieszczęśliwej pokutnicy. Klucze otworzyły śmiałkowi drzwi do podziemi homolskiego zamku, gdzie odnalazł niezmierzone skarby. Do torby wrzucił tylko tyle, ile się zmieściło, a po resztę postanowił wrócić później. Zgubił jednak klucze i nigdy już nie odnalazł tego miejsca. Skarby czekają więc na swojego odkrywcę w podziemiach zamku Homole.

Jacek Pławski
na podstawie A. Kwaśniewski,
Podania dolnośląskie Wrocław 1999, s. 83-84..


listopad 2010


-------

Smutny los schronisk polskich

[]    Telewizja TVN w programie "UWAGA" przedstawiła reportaż o stanie polskich schronisk turystycznych należących do PTTK. Dziennikarze często szukają zaczepki i sensacji w takich tematach ale zdjęcia mówia same za siebie. Stan wielu schronisk jest opłakany i nie ma ludzi, którzy mieli by na to pomysł. Za to prywatni właściciele potrafią tak wszystko urządzić by turystom odpoczywało się przyjemnie a ceny są do zaakceptowania.
   Kliknij TUTAJ oby obejrzeć reportaż i dokonać własnej oceny.

wrzesień 2010



-------

Legendy Sudeckie - O powstaniu kopalni węgla

[]    Pewien szwedzki generał, który poległ podczas wojny trzydziestoletniej, został pochowany na Wielkiej Sowie. Ponieważ jednak za życia dopuścił się wielu zbrodniczych czynów, nie zaznał po śmierci spokoju. Za karę przez dwieście lat włóczyć się musiał po leśnych bezdrożach Gór Sowich.
Kto ducha spotkał, zwracał uwagę na buty. Kiedy bowiem miał na nogach buty czarne, nie zważał na przechodnia i można było minąć starego Szweda bez żadnych konsekwencji. Gorzej, gdy miał buty szklane. Oznaczało to, że jest zły, ma fatalny humor i może napotkanego wieśniaka mocno poturbować.
Mieszkańcy Gór Sowich opowiadali sobie, że olbrzymie skarby ukryte są w grobowcu generała. On sam chodzi w mundurze zdobnym w złocone naszywki, wstęgi i szczerozłote guziki, a u pasa nosi szczerozłotą szpadę wysadzaną diamentami i rubinami. Pewnego razu kilku górników z Nowej Rudy wybrało się na szczyt Wielkiej Sowy w poszukiwaniu skarbów generała. Bez trudu znaleźli grobowiec i już-już zabierali się do kopania, kiedy nagle z głębi ziemi dał się słyszeć przerażający, głuchy grzmot. Grobowiec powoli się otworzył, a z czeluści powstał generał ze szpadą w dłoni. Poszukiwacze skarbów uciekli w popłochu. Szczęśliwie dotarli do swoich domów, ale od tej pory nikt już nie próbował poszukiwać skarbów na Wielkiej Sowie i niepokoić generała.

Opr. R.M. Łuczyński
na podstawie: K. Pludo, Legendy Gór Sowich,
Bielawa 2001, s. 46-47.

sierpień 2010


------- Niebezpieczne lawiny zimą

[]    Chcę przypomnieć Wam o lawinach występujących w Karkonoszach. Nie jest to zjawisko częste lecz przy dużych opadach śniegu zagrożenie lawinowe wzrasta. Wszystkie miejsca zagrożone lawinami są oznakowane odpowiednim znakami. Pamiętajcie by nigdy nie lekceważyć znaków lawinowych. Lepiej nadłożyć kilometr drogi niż ryzykować własne życie !! Dokładne informacje na temat miejsc zagrożonych lawinami znajdziesz na "Stronie lawinowej Karkonoszy".

grudzień 2009


-------

opracowanie i treść flubber_RT 2010 przy pomocy kurshtml.boo.pl.